Opowieść o magii, wróżkach i miłości !
Wróżki, skrzydlate stworki i rogate koniki zniknęły po stracie Tinty. Niekiedy marzenia pukały cichutko do drzwi, lub sypały przez okno magicznym pyłem... wtedy czułam, że żyję.
To taki moment w życiu, kiedy wiesz, że chcesz wystawić nogę z tej otchłani i poczuć..cokolwiek!
Była ona - ukochana - pojawił się on, a wiatr rozwiał czarne chmury pokazując tęczę. Tak też jadąc 1100 km do Szwajcarii i poznając całą rodzinę Reesa zaczęła się bajkowa przygoda utkana wróżkowym pyłem Tinkerbellsów.
Po 62 dniach, wśród ogromu niepewności i stresu Iso urodziła magiczną 4! Uparcie przez cały czas wierzyłam, że będzie ich więcej niż 3! Usg i rtg nie chciało się zgodzić... "Jeśli będzie ...to może jedno zostanie....może!" - powtarzałam sobie, obserwując jak szaleją w jej brzuchu. Ta myśl dojrzewała we mnie miesiącami... nie chciałam, żeby była wypełnieniem pustki po Tincie.
06.06.2019r - za pociągnięciem tęczowej różdżki pojawiła się Silver Mist - dziewczynka! Byliśmy tak oszołomieni, że zapomnieliśmy sprawdzić płci przy pierwszym szczeniaczku. Śliczna czarnulka, bardzo ruchliwa - pierworodna!
Dosłownie po chwili pojawiła się druga dziewczynka - Tinker. Piękna czarna buźka, niesamowita, odrobinkę większa.
Nasza pomoc Gosia z My Heart Chakra była z nami na łączach cały czas, więc tak jak też powiedziała tak na 3 dzieciątko musieliśmy chwilkę poczekać. po chwili przerwy na świat przyszedł Ey Meeko - chłopczyk. Który po opadnięciu emocji okazał się być tricolorkiem!
Nadszedł moment który miał zadecydować o tym, czy jedno szczenię powiększy nasze stadko. Do teraz pamiętam tą radość gdy zobaczyliśmy ponownie skurcze parte! Wyszła ostatnia dziewczynka - tricolor - największa - Star Catcher.
Jak tylko emocje opadły, a ja zobaczyłam plamkę na główce w inwersie, wszystko we mnie krzyczało "TO ONA!" - następnie zasnęła mi na ręce...
Tak oto marzenia, zaczęły zamieniać się w rzeczywistość...






